03 Marzec 2010 | Social media |

Tagi: , ,

| Komentarze (15)

Dzisiejszy Internet nie byłby tym Internetem, gdyby w 2005 roku nie powstał YouTube. Kilka dni temu, ściślej – we wtorek – z pewnych przyczyn musiałem wgrać jeden, dość ważny film, aby komuś go udostępnić. Nie byłoby nic w tym trudnego, gdyby nie fakt, że miałem go tylko na komórce i operację musiałem wykonać poprzez mobilną wersję serwisu. I tutaj zaczęły się schody…


Samo oglądanie filmów z YouTube’a na telefonie działa szybko i sprawnie. Do dyspozycji są dwie jakości – normalna i wysoka, więc przy komórce wyposażonej w łączność HSDPA wszystko śmiga aż miło. Do czasu, gdy przychodzi pora na dodanie czegoś od siebie.

Kiedy zalogowałem się na YT i przeszedłem do zakładki “Prześlij” na moich ustach pojawiło się natychmiastowe “WTF?”. Nie wiedzieć czemu, filmu nie możesz wgrać bezpośrednio z pliku – aby podzielić się danym klipem, musisz wysłać go na konkretny adres email. Stwierdziłem zatem – żaden problem.

Mam zainstalowaną specjalną aplikację Gmaila, dzięki czemu pocztę przeglądam w naprawdę świetnie zaprojektowanym programie, idealnie przystosowanym do mojego Samsunga. Okazuje się jednak, że do maila nie mogę dodać załącznika. Pomyślałem – hm, może to taka jej ukryta wada? Udałem się więc przez przeglądarkę na m.gmail.com, poszukując magicznego słowa “załącznik” – niestety, nigdzie go nie było.

Sytuacja wydaje się dość absurdalna – w końcu skoro jeden z produktów Google wymaga wysłania załącznika na mail, to ich usługa pocztowa w wersji mobilnej powinna to oferować! Jak się okazuje, tak nie jest, powstaje więc błędne koło. Jedyną możliwością jest wysłanie maila bezpośrednio z samego telefonu, bez otoczenia przeglądarki czy programu. Ale, jeżeli ktoś akurat potrzebuje dosłownie na gwałt wysłać film, to nie będzie spędzał kilkunastu minut na konfigurowaniu konta pocztowego, wklepywaniu adresów POP3 i innych, mniej lub bardziej ważnych danych.

Tak więc – YouTube dostaje ode mnie burę za częściową dyskryminację użytkowników komórek. Paradoksalnie, mogłem załadować plik na stronie uploader.pl, która nie jest przystosowana do telefonów. Co zatem można wywnioskować, nie ma tutaj żadnej bariery technicznej – czyżby programiści Google troszkę się rozleniwili?

  • RSS
  • Blip
  • Wykop
  • Flaker
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • del.icio.us
  • Digg

Komentarze do wpisu: 15 / ... może warto dodać swój?

Dulak
/ 3 marca 2010 o 21:55

Wiesz, mało osób zgrywa filmy na YT bezpośrednio z komórki więc ta usługa jest jakaś niedorozwinięta.

Jack
/ 3 marca 2010 o 21:58

Ke? Bura za brak możliwości wgrania filmu na YT przez TELEFON?! Chłopie, ciesz się, że filmy oglądać możesz…

Burczyn
/ 3 marca 2010 o 22:05

A nie mogłeś filmu przesłać z komórki na komp? Pewnie nie, bo zamiast się męczyć zrobiłbyś to, hm? :P

Adam
/ 3 marca 2010 o 22:51

@Dulak
No tak, tylko skoro jest dobrze rozwinięta sama sfera oglądania, to dlaczego ma być karcona sfera wgrywania? ;)
@Jack
Możliwość przecież jest – chodzi tylko o to, że powinien być bezpośredni upload pliku, a nie przez maila.
Swoją drogą, dlaczego niby tak wielki serwis nie powinien dobrze współgrać z komórką? Dzisiaj przecież wiele osób korzysta z Internetu w komórce :)
@Burczyn
Byłem wtedy w szkole, a czas był tutaj dość ważny :D

Grzesiek Wroński
/ 3 marca 2010 o 22:55

Hej, ale jak ktoś ma internet w jakimś pakiecie, to czemu nie? Logujesz się, wysyłasz i git :)
Hmm, faktycznie dziwne…
Żeby wysłać film trzeba go wysłać jako załącznik z aplikacji która załączników nie obsługuję…

Cedrik
/ 3 marca 2010 o 23:31

,,Małe” niedopatrzenie? ;>

marcinpsx3
/ 3 marca 2010 o 23:33

YT można szybko pokonać. Wystarczy stworzyć serwis który oferuje kasę za każde obejrzenie filmu. Do dzoś się dziwię czemu większość filmów ląduje na yt. Przecież gówno z tego mają, więc po co tracisz czas na upa? rozumiem do bloga, forum, pochwalić się. Ale 50% filmów jak nie więcej to pomyłka społecznościowa ytba.

marcinpsx3
/ 3 marca 2010 o 23:36

“Dzisiaj przecież wiele osób korzysta z Internetu w komórce.” Bzdura. Ja nawet nie używam komórki w komórce :D

Grzesiek Wroński
/ 3 marca 2010 o 23:38

Marcin, a ja używam Maila, YouTube, Przeglądarki, a czasem nawet jak mi net padnie w domu to sobie udostępniam z telefonu po kablu USB:)

marcinpsx3
/ 4 marca 2010 o 00:29

Zapomniałem o poczcie email. Rzeczywiście przydatne, ale tylko w przypadku ważnych emaili (np. Allegro) oraz małego przebywania w domu.

Adam
/ 4 marca 2010 o 08:14

Jeśli o mnie chodzi, to ja Internet w telefonie wykorzystuje w zasadzie do trzech rzeczy: do czytania newsów w Czytniku Google, sprawdzania maili i zaglądania na Blipa / Twittera. W zupełności wystarcza. Czasem sprawdzę coś więcej, ale to jak mam konkretną potrzebę.

Grzesiek Puławski
/ 4 marca 2010 o 19:22

Ja korzystam z komórki do wszystkiego, co się da, a nie wymaga Flasha ani Javy. Wykupuję sobie pakiety w Plusie i jest fajnie.
Co do artykułu, to bura jest zasłużona. Ja nie przesyłam w ten sposób, ale skoro taka opcja jest, to powinna być dobrze rozbudowana.
Chociaż tutaj bura należy się nie tylko YT, ale także Gmailowi.

Mateusz
/ 5 marca 2010 o 18:52

Mi komórka jak na razie służy do komunikowania się z światem. Jak telefon umożliwia oglądanie filmów z Youtuba, ale nie umożliwia wgrywania filmów na ten serwis to trochę dziwne.

edsonpele
/ 6 marca 2010 o 12:11

Ja mam przedpotopowy telefon, więc nie mogę się odnieść, a filmy z YT oglądam tylko w sieci. I jestem zadowolony.

GRAsice.eu - blog felietonowy o grach wideo
/ 16 kwietnia 2010 o 06:15

[...] ogóle nie mogłem się zalogować na własne konto (o czym więcej przy okazji Gmaila) to na blogu Adama Witeczka możemy czytać, że za nic nie da się wgrać czegokolwiek. Cóż, cieszmy się że w ogóle [...]

→ Skomentuj