09 Maj 2010 | Marketing |

Tagi: ,

| Komentarze (10)

Jakiś czas temu w telewizji emitowana była reklama Sony Bravia, która oszałamiała paletą barw, reprezentowaną przez kolorowe piłeczki. Często ten klip można było również podziwiać w sklepach RTV, gdzie niejednokrotnie zdarzało się, że był puszczany jednocześnie na kilkunastu – kilkudziesięciu telewizorach. Byłem przekonany, że to wszystko zawdzięczamy kreatywnym grafikom, którzy z użyciem odpowiednich programów stworzyli spektakularne widowisko. Jak się okazało – nie do końca.

Kilka dni temu w czasie codziennej sesji z Demotywatorami (to już jest nałóg) trafiłem na ten, przedstawiający kilka zdjęć z kulis produkcji wspomnianej reklamy. Oczywiście, komuś było wygodniej i w źródle podał Internet, ale na szczęście na obrazku znalazł się link do konta autora fotografii na Flickr – udałem się więc na jego profil i przejrzałem galerię.

Nie spodziewałem się, że wszystkie kolorowe kulki naprawdę tam się znalazły. Zawieszone specjalne pojemniki na przygotowanych stelażach były otwierane, po czym ulice San Francisco momentalnie zamieniały się w rzekę kolorów.

Na żywo musiało to wyglądać fenomenalnie, a jak można przeczytać w niektórych komentarzach – ludzie po dziś dzień znajdują je na swoich dachach czy podwórkach. Wydarzenie to musiało być niesamowitym przeżyciem dla samych fotografów i operatorów kamer – w końcu nie często zdarza się mieć okazję uwiecznić tego typu rzeczy.

Jak pokazuje przykład tej reklamy – dzisiaj liczy się przede wszystkim kreatywność. Mamy dostęp do stada genialnych programów do obróbki filmów, dzięki którym uzyskamy przekraczające naszą wyobraźnię efekty, ale nic nie zastąpi dobrego i świetnie zrealizowanego pomysłu. Kawał solidnej roboty!

Zobacz sam!

Album ze zdjęciami użytkownika Sepiatone: www.flickr.com/photos/sepiatone/sets/720725/

Reklama Sony Bravia: http://www.youtube.com/watch?v=7DrFY3H-u8w

  • RSS
  • Blip
  • Wykop
  • Flaker
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • del.icio.us
  • Digg

Komentarze do wpisu: 10 / ... może warto dodać swój?

Kradziej
/ 9 maja 2010 o 13:02

Pamiętam, jak po obejrzeniu reklamy byłem pewien, że kuleczki wygenerowano komputerowo. A potem zobaczyłem “making of” i szczenę wraz z nosem zbierałem z podłogi :)

Mateusz
/ 9 maja 2010 o 15:28

Ta reklama była jedna z lepszych których widziałem. Jeszcze jedna z reklam Sony Bravia była ciekawa, ta z tymi farbami wybuchającymi na budynku, też nie była robiona komputerowo.

Adam
/ 10 maja 2010 o 14:17

Mateusz – jak najbardziej się z Tobą zgadzam, reklama z wybuchającymi farbami jest równie dobra. Z tych nowszych podoba mi się reklama Samsung LED 3D, choć i nowe reklamy Bravii nie są złe :)

Cedrik
/ 11 maja 2010 o 13:45

Mamy dostęp do niesamowitych możliwości, a nasza epoka to dobrobyt. Też byłem przekonany, że piłki były wykonane komputerowo (ot, i tak właśnie spełnia sie sen o grafice, której nie da się odróżnić od rzeczywistości). Niesamowite.
Ale w Ameryce wszystko jest robione z rozmachem.

NintendoPassion
/ 11 maja 2010 o 14:57

Kiedyś komputer imitował realność. Teraz rzeczywistość imituje CG. A co do Bravia, to widzisz, za tą kasę co kupiłem swoją, teraz można kupić nową. Ach jak technologia nas kocha!

Burczyn
/ 12 maja 2010 o 11:02

Nie będę oryginalny – też myślałem, a raczej już tak automatycznie wiedziałem, że piłeczki były robione komputerowo. Przyznam szczerze, że cała ta reklama była mi obojętna. Nie zwróciłem na nią specjalnej uwagi, tak samo jak na większość tworów lecących w TV.
Jednak zaskoczyłeś mnie tym, że wszystko było robione w realu. Fajna sprawa, naprawdę.
Aha – muzyka lecąca w tle jest bardzo klimatyczna, poza tym dzięki niej zakochałem się w sztuce którą tworzy José González. Uwielbiam duet śpiew i gitara. Nic więcej. :)

Frytkasis
/ 14 maja 2010 o 18:33

Świetnie ta reklama wygląda, ciekawe jak długo zbierali wszystkie te piłeczki xD. Dzięki za życzenia ;)

Dulak
/ 31 maja 2010 o 14:17

Świetne ;)

Grzesiek Wroński
/ 7 czerwca 2010 o 23:10

Widziałem ją już jakiś czas temu. Making of też, aczkolwiek na początku myślałem że to animacja PeCetowa.
Szok, hardcore.

→ Skomentuj